niedziela, 29 marca 2015

Historia powstania serwisu

Za ar­che­ozo­ik ser­wi­su, któ­re­go hi­sto­rię właśnie czy­ta­cie, można uznać ostat­ni kwar­tał 2001 roku. Wtedy to właśnie pe­wien szes­na­sto­la­tek, za­in­spi­ro­wa­ny oma­wia­ny­mi w tam­tym cza­sie (w szko­le rzecz jasna) dziełami twór­ców epoki ro­man­ty­zmu, podjął de­cyzję, iż on, wzo­rem swo­ich no­wych idoli - Kon­ra­da i Kor­dia­na, rów­nież poświęci cześć sie­bie dla dobra ogółu. Wy­po­sażony w kilka jed­no­stron­nych po­rad­ni­ków HTML'a rodem z CD-Ac­tion, modem za­in­sta­lo­wa­ny w swym kom­pu­te­rze, połącze­nie in­ter­ne­to­we usta­wio­ne pod mi­tycz­ny numer 0202122, a także pro­gra­mi­stycz­ny kom­bajn, No­tat­nik, zabrał się do two­rze­nia dzieło swego życia.

Po kilku dniach wytężonej pracy, autor tegoż pro­jek­tu - Usza­ty, powołał do życia stronę o jakże ory­gi­nal­nej na­zwie... "FC Bar­ce­lo­na by Usza­ty". Chcąc jak naj­szyb­ciej po­chwa­lić się swym two­rem całemu światu, umieścił je na sieci, a dokład­niej mówiąc na ser­we­rze ofe­ro­wa­nym przez dzi­siaj już trochę za­po­mnia­ne phg.​pl i po­ku­sił się o pro­fe­sjo­nalną domenę - www.​fc.​barcelona.​prv.​pl (ist­nie­je po dziś dzień!). Jako, że kon­ku­ren­cja już wtedy była całkiem pokaźna, no­wo­pow­stały ser­wis musiał ofe­ro­wać swoim gościom sporo atrak­cji. Nie za­brakło więc bio­gra­fii piłkarzy i tre­ne­rów, in­for­ma­cji o klu­bie, jego hi­sto­rii, sta­dio­nach, a także ga­le­rii i oczy­wiście new­sów. Tych ostat­nich nie było jed­nak dużo. Po pierw­sze - im­pul­sy bez­li­tośnie na­li­cza­ne przez TPSA leciały szyb­ciej niż Con­cor­de, po dru­gie - źródeł in­for­ma­cji było zde­cy­do­wa­nie mniej aniżeli dzi­siaj, po trze­cie - nie na­uczo­ny jesz­cze doświad­cze­niem, nie wie­działem, że trzy dwuz­da­nio­we wzmian­ki na dany temat to trochę za mało. Wszyst­ko to na­to­miast opra­wio­ne w lay­out, który dzi­siaj może je­dy­nie wywołać iro­nicz­ny uśmie­szek, jed­nak jak na dzie­wi­czy (no... tak na­prawdę, to nie do końca) pro­jekt wypadł - przy­naj­mniej w mojej pry­wat­nej opi­nii - całkiem nieźle.

Włożona w całe to przed­sięwzięcie praca dość szyb­ko została do­strzeżona przez ma­aar­ci­na, ów­cze­sne­go re­dak­to­ra na­czel­ne­go ser­wi­su primeradivision.​pl, który za­pro­po­no­wał mi prze­nie­sie­nie się ze swoją stroną na ser­wer za­pew­niający miej­sce całej kadrze.​pl. Pro­po­zycję tę oczy­wiście przyjąłem, gdyż phg.​pl zaczęła po­wo­li pod­upa­dać, a poza tym, czy mogła mi się na­tra­fić lep­sza wtedy re­kla­ma, niż link na stro­nie, którą od­wie­dzało kilka razy więcej osób niż moją? Po paru ty­go­dniach okazało się jed­nak, że chętny do ta­kiej od­skocz­ni był jesz­cze jeden de­liw­kent, nie­ja­ki Looky autor sajtu "Bar­ce­lo­ni­smo". Sy­tu­acja taka nie bar­dzo po­do­bała się ma­aar­ci­no­wi, dla­te­go też za­pro­po­no­wał mi, by może spró­bo­wać po­ga­dać z tymże Looky'm i osiągnąć jakiś kon­sen­sus. Koleś ten okazał się być bar­dzo kon­kretną i zde­cy­do­waną osobą, tak więc już po kilku ma­ilach i paru roz­mo­wach na gg usta­li­liśmy, że połączymy swe siły. Mój nowy współpra­cow­nik za­de­kla­ro­wał się, że zadba o wsze­la­kie­go ro­dza­ju kwe­stie tech­nicz­ne (kod stro­ny, skryp­ty, itp.), ja na­to­miast miałem go wes­przeć 'za­war­tością' me­ry­to­ryczną, całkiem zresztą pokaźną.

Ser­wis Visca el Barca! stał się fak­tem.

Za archeozoik serwisu, którego historię właśnie czytacie, można uznać ostatni kwartał 2001 roku. Wtedy to właśnie pewien szesnastolatek, zainspirowany omawianymi w tamtym czasie (w szkole rzecz jasna) dziełami twórców epoki romantyzmu, podjął decyzję, iż on, wzorem swoich nowych idoli - Konrada i Kordiana, również poświęci cześć siebie dla dobra ogółu. Wyposażony w kilka jednostronnych poradników HTML'a rodem z CD-Action, modem zainstalowany w swym komputerze, połączenie internetowe ustawione pod mityczny numer 0202122, a także programistyczny kombajn, Notatnik, zabrał się do tworzenia dzieło swego życia.

Po kilku dniach wytężonej pracy, autor tegoż projektu - Uszaty, powołał do życia stronę o jakże oryginalnej nazwie... "FC Barcelona by Uszaty". Chcąc jak najszybciej pochwalić się swym tworem całemu światu, umieścił je na sieci, a dokładniej mówiąc na serwerze oferowanym przez dzisiaj już trochę zapomniane phg.pl i pokusił się o profesjonalną domenę - www.fc.barcelona.prv.pl (istnieje po dziś dzień!). Jako, że konkurencja już wtedy była całkiem pokaźna, nowopowstały serwis musiał oferować swoim gościom sporo atrakcji. Nie zabrakło więc biografii piłkarzy i trenerów, informacji o klubie, jego historii, stadionach, a także galerii i oczywiście newsów. Tych ostatnich nie było jednak dużo. Po pierwsze - impulsy bezlitośnie naliczane przez TPSA leciały szybciej niż Concorde, po drugie - źródeł informacji było zdecydowanie mniej aniżeli dzisiaj, po trzecie - nie nauczony jeszcze doświadczeniem, nie wiedziałem, że trzy dwuzdaniowe wzmianki na dany temat to trochę za mało. Wszystko to natomiast oprawione w layout, który dzisiaj może jedynie wywołać ironiczny uśmieszek, jednak jak na dziewiczy (no... tak naprawdę, to nie do końca) projekt wypadł - przynajmniej w mojej prywatnej opinii - całkiem nieźle.

Włożona w całe to przedsięwzięcie praca dość szybko została dostrzeżona przez maaarcina, ówczesnego redaktora naczelnego serwisu primeradivision.pl, który zaproponował mi przeniesienie się ze swoją stroną na serwer zapewniający miejsce całej kadrze.pl. Propozycję tę oczywiście przyjąłem, gdyż phg.pl zaczęła powoli podupadać, a poza tym, czy mogła mi się natrafić lepsza wtedy reklama, niż link na stronie, którą odwiedzało kilka razy więcej osób niż moją? Po paru tygodniach okazało się jednak, że chętny do takiej odskoczni był jeszcze jeden deliwkent, niejaki Looky autor sajtu "Barcelonismo". Sytuacja taka nie bardzo podobała się maaarcinowi, dlatego też zaproponował mi, by może spróbować pogadać z tymże Looky'm i osiągnąć jakiś konsensus. Koleś ten okazał się być bardzo konkretną i zdecydowaną osobą, tak więc już po kilku mailach i paru rozmowach na gg ustaliliśmy, że połączymy swe siły. Mój nowy współpracownik zadeklarował się, że zadba o wszelakiego rodzaju kwestie techniczne (kod strony, skrypty, itp.), ja natomiast miałem go wesprzeć 'zawartością' merytoryczną, całkiem zresztą pokaźną.

Serwis Visca el Barca! stał się faktem.
Za archeozoik serwisu, którego historię właśnie czytacie, można uznać ostatni kwartał 2001 roku. Wtedy to właśnie pewien szesnastolatek, zainspirowany omawianymi w tamtym czasie (w szkole rzecz jasna) dziełami twórców epoki romantyzmu, podjął decyzję, iż on, wzorem swoich nowych idoli - Konrada i Kordiana, również poświęci cześć siebie dla dobra ogółu. Wyposażony w kilka jednostronnych poradników HTML'a rodem z CD-Action, modem zainstalowany w swym komputerze, połączenie internetowe ustawione pod mityczny numer 0202122, a także programistyczny kombajn, Notatnik, zabrał się do tworzenia dzieło swego życia.

Po kilku dniach wytężonej pracy, autor tegoż projektu - Uszaty, powołał do życia stronę o jakże oryginalnej nazwie... "FC Barcelona by Uszaty". Chcąc jak najszybciej pochwalić się swym tworem całemu światu, umieścił je na sieci, a dokładniej mówiąc na serwerze oferowanym przez dzisiaj już trochę zapomniane phg.pl i pokusił się o profesjonalną domenę - www.fc.barcelona.prv.pl (istnieje po dziś dzień!). Jako, że konkurencja już wtedy była całkiem pokaźna, nowopowstały serwis musiał oferować swoim gościom sporo atrakcji. Nie zabrakło więc biografii piłkarzy i trenerów, informacji o klubie, jego historii, stadionach, a także galerii i oczywiście newsów. Tych ostatnich nie było jednak dużo. Po pierwsze - impulsy bezlitośnie naliczane przez TPSA leciały szybciej niż Concorde, po drugie - źródeł informacji było zdecydowanie mniej aniżeli dzisiaj, po trzecie - nie nauczony jeszcze doświadczeniem, nie wiedziałem, że trzy dwuzdaniowe wzmianki na dany temat to trochę za mało. Wszystko to natomiast oprawione w layout, który dzisiaj może jedynie wywołać ironiczny uśmieszek, jednak jak na dziewiczy (no... tak naprawdę, to nie do końca) projekt wypadł - przynajmniej w mojej prywatnej opinii - całkiem nieźle.

Włożona w całe to przedsięwzięcie praca dość szybko została dostrzeżona przez maaarcina, ówczesnego redaktora naczelnego serwisu primeradivision.pl, który zaproponował mi przeniesienie się ze swoją stroną na serwer zapewniający miejsce całej kadrze.pl. Propozycję tę oczywiście przyjąłem, gdyż phg.pl zaczęła powoli podupadać, a poza tym, czy mogła mi się natrafić lepsza wtedy reklama, niż link na stronie, którą odwiedzało kilka razy więcej osób niż moją? Po paru tygodniach okazało się jednak, że chętny do takiej odskoczni był jeszcze jeden deliwkent, niejaki Looky autor sajtu "Barcelonismo". Sytuacja taka nie bardzo podobała się maaarcinowi, dlatego też zaproponował mi, by może spróbować pogadać z tymże Looky'm i osiągnąć jakiś konsensus. Koleś ten okazał się być bardzo konkretną i zdecydowaną osobą, tak więc już po kilku mailach i paru rozmowach na gg ustaliliśmy, że połączymy swe siły. Mój nowy współpracownik zadeklarował się, że zadba o wszelakiego rodzaju kwestie techniczne (kod strony, skrypty, itp.), ja natomiast miałem go wesprzeć 'zawartością' merytoryczną, całkiem zresztą pokaźną.

Serwis Visca el Barca! stał się faktem.
Za archeozoik serwisu, którego historię właśnie czytacie, można uznać ostatni kwartał 2001 roku. Wtedy to właśnie pewien szesnastolatek, zainspirowany omawianymi w tamtym czasie (w szkole rzecz jasna) dziełami twórców epoki romantyzmu, podjął decyzję, iż on, wzorem swoich nowych idoli - Konrada i Kordiana, również poświęci cześć siebie dla dobra ogółu. Wyposażony w kilka jednostronnych poradników HTML'a rodem z CD-Action, modem zainstalowany w swym komputerze, połączenie internetowe ustawione pod mityczny numer 0202122, a także programistyczny kombajn, Notatnik, zabrał się do tworzenia dzieło swego życia.

Po kilku dniach wytężonej pracy, autor tegoż projektu - Uszaty, powołał do życia stronę o jakże oryginalnej nazwie... "FC Barcelona by Uszaty". Chcąc jak najszybciej pochwalić się swym tworem całemu światu, umieścił je na sieci, a dokładniej mówiąc na serwerze oferowanym przez dzisiaj już trochę zapomniane phg.pl i pokusił się o profesjonalną domenę - www.fc.barcelona.prv.pl (istnieje po dziś dzień!). Jako, że konkurencja już wtedy była całkiem pokaźna, nowopowstały serwis musiał oferować swoim gościom sporo atrakcji. Nie zabrakło więc biografii piłkarzy i trenerów, informacji o klubie, jego historii, stadionach, a także galerii i oczywiście newsów. Tych ostatnich nie było jednak dużo. Po pierwsze - impulsy bezlitośnie naliczane przez TPSA leciały szybciej niż Concorde, po drugie - źródeł informacji było zdecydowanie mniej aniżeli dzisiaj, po trzecie - nie nauczony jeszcze doświadczeniem, nie wiedziałem, że trzy dwuzdaniowe wzmianki na dany temat to trochę za mało. Wszystko to natomiast oprawione w layout, który dzisiaj może jedynie wywołać ironiczny uśmieszek, jednak jak na dziewiczy (no... tak naprawdę, to nie do końca) projekt wypadł - przynajmniej w mojej prywatnej opinii - całkiem nieźle.

Włożona w całe to przedsięwzięcie praca dość szybko została dostrzeżona przez maaarcina, ówczesnego redaktora naczelnego serwisu primeradivision.pl, który zaproponował mi przeniesienie się ze swoją stroną na serwer zapewniający miejsce całej kadrze.pl. Propozycję tę oczywiście przyjąłem, gdyż phg.pl zaczęła powoli podupadać, a poza tym, czy mogła mi się natrafić lepsza wtedy reklama, niż link na stronie, którą odwiedzało kilka razy więcej osób niż moją? Po paru tygodniach okazało się jednak, że chętny do takiej odskoczni był jeszcze jeden deliwkent, niejaki Looky autor sajtu "Barcelonismo". Sytuacja taka nie bardzo podobała się maaarcinowi, dlatego też zaproponował mi, by może spróbować pogadać z tymże Looky'm i osiągnąć jakiś konsensus. Koleś ten okazał się być bardzo konkretną i zdecydowaną osobą, tak więc już po kilku mailach i paru rozmowach na gg ustaliliśmy, że połączymy swe siły. Mój nowy współpracownik zadeklarował się, że zadba o wszelakiego rodzaju kwestie techniczne (kod strony, skrypty, itp.), ja natomiast miałem go wesprzeć 'zawartością' merytoryczną, całkiem zresztą pokaźną.

Serwis Visca el Barca! stał się faktem.
Za archeozoik serwisu, którego historię właśnie czytacie, można uznać ostatni kwartał 2001 roku. Wtedy to właśnie pewien szesnastolatek, zainspirowany omawianymi w tamtym czasie (w szkole rzecz jasna) dziełami twórców epoki romantyzmu, podjął decyzję, iż on, wzorem swoich nowych idoli - Konrada i Kordiana, również poświęci cześć siebie dla dobra ogółu. Wyposażony w kilka jednostronnych poradników HTML'a rodem z CD-Action, modem zainstalowany w swym komputerze, połączenie internetowe ustawione pod mityczny numer 0202122, a także programistyczny kombajn, Notatnik, zabrał się do tworzenia dzieło swego życia.

Po kilku dniach wytężonej pracy, autor tegoż projektu - Uszaty, powołał do życia stronę o jakże oryginalnej nazwie... "FC Barcelona by Uszaty". Chcąc jak najszybciej pochwalić się swym tworem całemu światu, umieścił je na sieci, a dokładniej mówiąc na serwerze oferowanym przez dzisiaj już trochę zapomniane phg.pl i pokusił się o profesjonalną domenę - www.fc.barcelona.prv.pl (istnieje po dziś dzień!). Jako, że konkurencja już wtedy była całkiem pokaźna, nowopowstały serwis musiał oferować swoim gościom sporo atrakcji. Nie zabrakło więc biografii piłkarzy i trenerów, informacji o klubie, jego historii, stadionach, a także galerii i oczywiście newsów. Tych ostatnich nie było jednak dużo. Po pierwsze - impulsy bezlitośnie naliczane przez TPSA leciały szybciej niż Concorde, po drugie - źródeł informacji było zdecydowanie mniej aniżeli dzisiaj, po trzecie - nie nauczony jeszcze doświadczeniem, nie wiedziałem, że trzy dwuzdaniowe wzmianki na dany temat to trochę za mało. Wszystko to natomiast oprawione w layout, który dzisiaj może jedynie wywołać ironiczny uśmieszek, jednak jak na dziewiczy (no... tak naprawdę, to nie do końca) projekt wypadł - przynajmniej w mojej prywatnej opinii - całkiem nieźle.

Włożona w całe to przedsięwzięcie praca dość szybko została dostrzeżona przez maaarcina, ówczesnego redaktora naczelnego serwisu primeradivision.pl, który zaproponował mi przeniesienie się ze swoją stroną na serwer zapewniający miejsce całej kadrze.pl. Propozycję tę oczywiście przyjąłem, gdyż phg.pl zaczęła powoli podupadać, a poza tym, czy mogła mi się natrafić lepsza wtedy reklama, niż link na stronie, którą odwiedzało kilka razy więcej osób niż moją? Po paru tygodniach okazało się jednak, że chętny do takiej odskoczni był jeszcze jeden deliwkent, niejaki Looky autor sajtu "Barcelonismo". Sytuacja taka nie bardzo podobała się maaarcinowi, dlatego też zaproponował mi, by może spróbować pogadać z tymże Looky'm i osiągnąć jakiś konsensus. Koleś ten okazał się być bardzo konkretną i zdecydowaną osobą, tak więc już po kilku mailach i paru rozmowach na gg ustaliliśmy, że połączymy swe siły. Mój nowy współpracownik zadeklarował się, że zadba o wszelakiego rodzaju kwestie techniczne (kod strony, skrypty, itp.), ja natomiast miałem go wesprzeć 'zawartością' merytoryczną, całkiem zresztą pokaźną.

Serwis Visca el Barca! stał się faktem.
Za archeozoik serwisu, którego historię właśnie czytacie, można uznać ostatni kwartał 2001 roku. Wtedy to właśnie pewien szesnastolatek, zainspirowany omawianymi w tamtym czasie (w szkole rzecz jasna) dziełami twórców epoki romantyzmu, podjął decyzję, iż on, wzorem swoich nowych idoli - Konrada i Kordiana, również poświęci cześć siebie dla dobra ogółu. Wyposażony w kilka jednostronnych poradników HTML'a rodem z CD-Action, modem zainstalowany w swym komputerze, połączenie internetowe ustawione pod mityczny numer 0202122, a także programistyczny kombajn, Notatnik, zabrał się do tworzenia dzieło swego życia.

Po kilku dniach wytężonej pracy, autor tegoż projektu - Uszaty, powołał do życia stronę o jakże oryginalnej nazwie... "FC Barcelona by Uszaty". Chcąc jak najszybciej pochwalić się swym tworem całemu światu, umieścił je na sieci, a dokładniej mówiąc na serwerze oferowanym przez dzisiaj już trochę zapomniane phg.pl i pokusił się o profesjonalną domenę - www.fc.barcelona.prv.pl (istnieje po dziś dzień!). Jako, że konkurencja już wtedy była całkiem pokaźna, nowopowstały serwis musiał oferować swoim gościom sporo atrakcji. Nie zabrakło więc biografii piłkarzy i trenerów, informacji o klubie, jego historii, stadionach, a także galerii i oczywiście newsów. Tych ostatnich nie było jednak dużo. Po pierwsze - impulsy bezlitośnie naliczane przez TPSA leciały szybciej niż Concorde, po drugie - źródeł informacji było zdecydowanie mniej aniżeli dzisiaj, po trzecie - nie nauczony jeszcze doświadczeniem, nie wiedziałem, że trzy dwuzdaniowe wzmianki na dany temat to trochę za mało. Wszystko to natomiast oprawione w layout, który dzisiaj może jedynie wywołać ironiczny uśmieszek, jednak jak na dziewiczy (no... tak naprawdę, to nie do końca) projekt wypadł - przynajmniej w mojej prywatnej opinii - całkiem nieźle.

Włożona w całe to przedsięwzięcie praca dość szybko została dostrzeżona przez maaarcina, ówczesnego redaktora naczelnego serwisu primeradivision.pl, który zaproponował mi przeniesienie się ze swoją stroną na serwer zapewniający miejsce całej kadrze.pl. Propozycję tę oczywiście przyjąłem, gdyż phg.pl zaczęła powoli podupadać, a poza tym, czy mogła mi się natrafić lepsza wtedy reklama, niż link na stronie, którą odwiedzało kilka razy więcej osób niż moją? Po paru tygodniach okazało się jednak, że chętny do takiej odskoczni był jeszcze jeden deliwkent, niejaki Looky autor sajtu "Barcelonismo". Sytuacja taka nie bardzo podobała się maaarcinowi, dlatego też zaproponował mi, by może spróbować pogadać z tymże Looky'm i osiągnąć jakiś konsensus. Koleś ten okazał się być bardzo konkretną i zdecydowaną osobą, tak więc już po kilku mailach i paru rozmowach na gg ustaliliśmy, że połączymy swe siły. Mój nowy współpracownik zadeklarował się, że zadba o wszelakiego rodzaju kwestie techniczne (kod strony, skrypty, itp.), ja natomiast miałem go wesprzeć 'zawartością' merytoryczną, całkiem zresztą pokaźną.

Serwis Visca el Barca! stał się faktem.
Za archeozoik serwisu, którego historię właśnie czytacie, można uznać ostatni kwartał 2001 roku. Wtedy to właśnie pewien szesnastolatek, zainspirowany omawianymi w tamtym czasie (w szkole rzecz jasna) dziełami twórców epoki romantyzmu, podjął decyzję, iż on, wzorem swoich nowych idoli - Konrada i Kordiana, również poświęci cześć siebie dla dobra ogółu. Wyposażony w kilka jednostronnych poradników HTML'a rodem z CD-Action, modem zainstalowany w swym komputerze, połączenie internetowe ustawione pod mityczny numer 0202122, a także programistyczny kombajn, Notatnik, zabrał się do tworzenia dzieło swego życia.

Po kilku dniach wytężonej pracy, autor tegoż projektu - Uszaty, powołał do życia stronę o jakże oryginalnej nazwie... "FC Barcelona by Uszaty". Chcąc jak najszybciej pochwalić się swym tworem całemu światu, umieścił je na sieci, a dokładniej mówiąc na serwerze oferowanym przez dzisiaj już trochę zapomniane phg.pl i pokusił się o profesjonalną domenę - www.fc.barcelona.prv.pl (istnieje po dziś dzień!). Jako, że konkurencja już wtedy była całkiem pokaźna, nowopowstały serwis musiał oferować swoim gościom sporo atrakcji. Nie zabrakło więc biografii piłkarzy i trenerów, informacji o klubie, jego historii, stadionach, a także galerii i oczywiście newsów. Tych ostatnich nie było jednak dużo. Po pierwsze - impulsy bezlitośnie naliczane przez TPSA leciały szybciej niż Concorde, po drugie - źródeł informacji było zdecydowanie mniej aniżeli dzisiaj, po trzecie - nie nauczony jeszcze doświadczeniem, nie wiedziałem, że trzy dwuzdaniowe wzmianki na dany temat to trochę za mało. Wszystko to natomiast oprawione w layout, który dzisiaj może jedynie wywołać ironiczny uśmieszek, jednak jak na dziewiczy (no... tak naprawdę, to nie do końca) projekt wypadł - przynajmniej w mojej prywatnej opinii - całkiem nieźle.

Włożona w całe to przedsięwzięcie praca dość szybko została dostrzeżona przez maaarcina, ówczesnego redaktora naczelnego serwisu primeradivision.pl, który zaproponował mi przeniesienie się ze swoją stroną na serwer zapewniający miejsce całej kadrze.pl. Propozycję tę oczywiście przyjąłem, gdyż phg.pl zaczęła powoli podupadać, a poza tym, czy mogła mi się natrafić lepsza wtedy reklama, niż link na stronie, którą odwiedzało kilka razy więcej osób niż moją? Po paru tygodniach okazało się jednak, że chętny do takiej odskoczni był jeszcze jeden deliwkent, niejaki Looky autor sajtu "Barcelonismo". Sytuacja taka nie bardzo podobała się maaarcinowi, dlatego też zaproponował mi, by może spróbować pogadać z tymże Looky'm i osiągnąć jakiś konsensus. Koleś ten okazał się być bardzo konkretną i zdecydowaną osobą, tak więc już po kilku mailach i paru rozmowach na gg ustaliliśmy, że połączymy swe siły. Mój nowy współpracownik zadeklarował się, że zadba o wszelakiego rodzaju kwestie techniczne (kod strony, skrypty, itp.), ja natomiast miałem go wesprzeć 'zawartością' merytoryczną, całkiem zresztą pokaźną.

Serwis Visca el Barca! stał się faktem.
Za archeozoik serwisu, którego historię właśnie czytacie, można uznać ostatni kwartał 2001 roku. Wtedy to właśnie pewien szesnastolatek, zainspirowany omawianymi w tamtym czasie (w szkole rzecz jasna) dziełami twórców epoki romantyzmu, podjął decyzję, iż on, wzorem swoich nowych idoli - Konrada i Kordiana, również poświęci cześć siebie dla dobra ogółu. Wyposażony w kilka jednostronnych poradników HTML'a rodem z CD-Action, modem zainstalowany w swym komputerze, połączenie internetowe ustawione pod mityczny numer 0202122, a także programistyczny kombajn, Notatnik, zabrał się do tworzenia dzieło swego życia.

Po kilku dniach wytężonej pracy, autor tegoż projektu - Uszaty, powołał do życia stronę o jakże oryginalnej nazwie... "FC Barcelona by Uszaty". Chcąc jak najszybciej pochwalić się swym tworem całemu światu, umieścił je na sieci, a dokładniej mówiąc na serwerze oferowanym przez dzisiaj już trochę zapomniane phg.pl i pokusił się o profesjonalną domenę - www.fc.barcelona.prv.pl (istnieje po dziś dzień!). Jako, że konkurencja już wtedy była całkiem pokaźna, nowopowstały serwis musiał oferować swoim gościom sporo atrakcji. Nie zabrakło więc biografii piłkarzy i trenerów, informacji o klubie, jego historii, stadionach, a także galerii i oczywiście newsów. Tych ostatnich nie było jednak dużo. Po pierwsze - impulsy bezlitośnie naliczane przez TPSA leciały szybciej niż Concorde, po drugie - źródeł informacji było zdecydowanie mniej aniżeli dzisiaj, po trzecie - nie nauczony jeszcze doświadczeniem, nie wiedziałem, że trzy dwuzdaniowe wzmianki na dany temat to trochę za mało. Wszystko to natomiast oprawione w layout, który dzisiaj może jedynie wywołać ironiczny uśmieszek, jednak jak na dziewiczy (no... tak naprawdę, to nie do końca) projekt wypadł - przynajmniej w mojej prywatnej opinii - całkiem nieźle.

Włożona w całe to przedsięwzięcie praca dość szybko została dostrzeżona przez maaarcina, ówczesnego redaktora naczelnego serwisu primeradivision.pl, który zaproponował mi przeniesienie się ze swoją stroną na serwer zapewniający miejsce całej kadrze.pl. Propozycję tę oczywiście przyjąłem, gdyż phg.pl zaczęła powoli podupadać, a poza tym, czy mogła mi się natrafić lepsza wtedy reklama, niż link na stronie, którą odwiedzało kilka razy więcej osób niż moją? Po paru tygodniach okazało się jednak, że chętny do takiej odskoczni był jeszcze jeden deliwkent, niejaki Looky autor sajtu "Barcelonismo". Sytuacja taka nie bardzo podobała się maaarcinowi, dlatego też zaproponował mi, by może spróbować pogadać z tymże Looky'm i osiągnąć jakiś konsensus. Koleś ten okazał się być bardzo konkretną i zdecydowaną osobą, tak więc już po kilku mailach i paru rozmowach na gg ustaliliśmy, że połączymy swe siły. Mój nowy współpracownik zadeklarował się, że zadba o wszelakiego rodzaju kwestie techniczne (kod strony, skrypty, itp.), ja natomiast miałem go wesprzeć 'zawartością' merytoryczną, całkiem zresztą pokaźną.

Serwis Visca el Barca! stał się faktem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz